Czerwiec pełen sukcesów


Marek Konwa mistrz Polski U23 MTB XC

W ostatnim miesiącu odbyło się kilka imprez, na których jak zwykle nasi zawodnicy uzyskali bardzo dobre wyniki. Każdemu należą się wielkie gratulacje oraz zachęta do dalszych sukcesów i osiągania jak najlepszych wyników.

MISTRZOSTWA POLSKI MTB KIELCE

Marek Konwa

I m-ce U23 Marek Konwa: wielkie gratulacje za wielki sukces osiągnięty w mistrzostwach Polski!

Marek:

Mistrzostwa Polski MTB po raz kolejny odbyły się w Kielcach. Trasa była zdecydowanie, gdzie indziej niż zawsze. Zlokalizowana na stoku narciarskim, która nie zawierała praktycznie żadnych elementów technicznych poza 4 siłowymi podjazdamI. Niestety już na samym starcie było zamieszanie, ponieważ Panowie sędzowie wymyślili sobie, że zawodnicy ścigający się za granicą będą stali praktycznie na samym końcu stawki. Dlatego, że nie byli w rankingu Pzkol’u. Cóż trzeba było sobie jakoś poradzić i przebić się do przodu. Tak też się stało i od pierwszej rundy odjechałem z Markiem Galińskim. Przez 4 rundy jechałem na czele, dopóki Marek nie zaatakował i nie utrzymałem jego tępa po 4 rundach prowadzenia. Dwie ostatnie rundy pokonałem sam i zdołałem obronić koszulkę Mistrza Polski zdobytą rok temu w U23 i drugie miejsce w Elicie.

KARPACZ

Bartosz Bejm - powered by virtualtrener.com

I m-ce Open na dystansie Mini zajął Bartosz Bejm: wielkie zaangażowanie i współpraca zaowocowała dużym sukcesem, dzięki któremu możemy się cieszyć wraz z nim. Gratulacje!

Tomasz Jajonek i Andrzej Kaiser - powered by virtualtrener.com

II m-ce Open Giga zajął Andrzej Kaiser: gratulujemy wygranej i zachęcamy do dalszej współpracy oraz osiągania wysokich wyników.

III m-ce Open Giga zajął Tomasz Jajonek:

Słowami Tomka:

Kolejna edycja MTB Marathon odbyła sie w Karpaczu który zawsze miło wspominam chociaż to właśnie tutaj kilka lat temu poznałem znaczenie słowa hipoglikemia😉 Od startu słynny już asfaltowy podjazd pod świątynię Wang i dopiero w końcówce mocniejsze tempo nadał Andrzej Kaiser co od razu uformowało czołówkę w której znalazł się jeszcze Aleks Dorożała i ja.

Kolejne kilometry pokonywaliśmy razem jednak na jednym ze zjazdów Andrzej zaliczył defekt a my razem z Aleksem jechaliśmy dalej. Niestety niespełna kilka km dalej zostałem zapytany przez zawodnika KROSSa czy przypadkiem nie schodzi mi powietrze w tylnej oponie na co z niechęcią musiałem odpowiedzieć twierdząco😉 Opona robiła sie coraz miększa a ja szukałem najlepszego momentu do naprawy kiedy zauważyłem na horyzoncie namiot serwisowy Dobre Sklepy Rowerowe Author gdzie była pompka stacjonarna. W trakcie naprawy doszedł mnie Andrzej a ja zabrałem się do jazdy jednak tym razem przesadziłem z ciśnieniem i mój rower na kamienistych podjazdach odbijał się jak kauczukowa piłeczka.

W każdym razie nie byłem w stanie utrzymać tempa i postanowiłem jechać swoje. Sama trasa była przepiękna pod względem technicznym czysta poezja. Szczególnie w pamięci zapadły mi szybkie kamieniste zjazdy pokonywane na centymetry od słynnych „telewizorów”😉 Tego dnia czułem się naprawdę mocny jednak ciągłe kontrolowanie ciśnienia w oponie wybijało mnie mocno z rytmu a na koniec dostałem jeszcze ekstra bonus w postaci przebitej przedniej opony. Było to jednak na finałowych agrafkach i na totalnym kapciu doczołgałem sie do mety na trzecim miejscu OPEN i drugim w kategorii M3. Co tu pisać po raz kolejny problemy techniczne mnie nie ominęły jednak na szczęście nie były na tyle poważne, żeby nie być zadowolony z wyniku. Na pocieszenie mogę zaliczyć naprawdę dobrą jazdę oraz sukcesywny wzrost formy a to cieszy !

Gratulacje wielkiego sukcesu!

POLANICA ZDRÓJ

Adam Galman - powered by virtualtrener.com

III m-ce M3 na dystansie Mega zajął Adam Galman VTEAM. 

Adam:

Wypoczęty po prawie dwóch tygodniach odpoczynku oraz zmotywowany bardzo dobrymi wynikami badań wydolnościowych byłem w 100% spokojny o formę. Od początku ogień!!! Na najdłuższym podjeździe prowadziłem całą grupę około 20-30 chłopa (…) Współpraca układała się bardzo dobrze. Szybkie zmiany między sobą dawały im coraz większą przewagę, a ja sam starałem się jechać jak tylko potrafię. Zabrakło mi do pierwszego tylko jednej minuty i 16 sekund. Ogólnie jestem bardzo zadowolony z dyspozycji dnia. Wykorzystałem wszystkie elementy jakie ćwiczymy czyli podjazdy progowe, podjazdy z najazdu i sprinty. Wszystkie te nabyte i wytrenowane umiejętności ewidentnie mi się dziś przydały. Myślę, że a wręcz jestem pewien na 100%, że dobrze odpocząłem i to zaowocowało świeżością :-)))

Oby tak dalej! życzymy dalszych sukcesów.

Arkadiusz Szeląg powered by virtulaltrener.com

III m-ce M3 na dystansie Giga Arkadiusz Szeląg VTEAM.

Arek:

Wkrótce uformowała sie grupa ludzi, okolo 8-10 osob. Tak sobie jechalismy pierwsza rundę, na druga wjechalo nas 4. Dwojka nietety mi uciekła, ale przez caly czas widzialem ich przed soba. W końcu udalo sie jednego minąc, z drugim stoczylem walkę juz na koncu. Decydujący okazał się stromy podjazd pod który po prostu najlepiej bylo wbiec. Tak tez uczunilem. Zrobiłem kilkanaście metrów przewagi, zagryzłem żeby i mocniej nacisnąłem na pedały. Końcówka to runda xc. No coz, nie powiem żeby była wymagająca. Przez cały wyścig nie miałem specjalnych kryzysowy. Jedynie w pewnym momencie na pierwszej rundzie czułem, ze trochę odpadam od grupy. Jednak przetrzymalem i później zaprocentowała jazda u Golonki. Okazalo sie, ze to ja zostawilem najwiecej sil na końcu (…) Jednak mimo to – jest fajnie, byle tak dalej🙂

Ciężka praca i zaangażowanie sprawiło uzyskanie bardzo wysokich wyników – gratulujemy!

VERUS MARATON MTB – CYBINKA

I m-ce Open Andrzej Kaiser: I miejsce na podium to wielki sukces – gratulujemy wygranej i życzymy większych sukcesów i zaangażowania!

II m-ce Open na dystansie 54 km Oskar Pluciński: gratulujemy!

Piotr Gregorczyk - powered by virtualtrener.com

II m-ce Open na dystansie 18 km Piotr Grzegorczyk

Piotr:

Na początku zmuszony byłem jechać w kolumnie słabszych zawodników i tylko patrzyłem jak odchodzi czołówka. Gdy trasa znów przeszła w szeroką szutrową drogę podjąłem próbę dojścia do uciekinierów. Wyprzedzałem kolejno poprzedzających mnie zawodników osiągając może 6 pozycję open. Zawodnicy, których wyprzedzałem o jakieś 100m byli o jakieś 200m przede mną. Po kilometrze przechodzę pierwszego a za drugim jestem już na pierwszej przeprawie rzecznej. Belki przed niebezpiecznym zjazdem omijam bokiem przejeżdżając po skarpie, zbiegam w dół i idąc śladem poprzednika przebiegam po wąskim przerzuconym drzewie ciągnąc rower po dnie. Podbieg po piaskowym wzniesieniu, na rower i atak. Dochodzę do ostatniego z uciekinierów. Krótki odpoczynek na kole i na lekkim wzniesieniu poprawiam atak. Udaje się, choć nie na długo. Dochodzi do mnie i siada na koło. Na ok. 12 km. mamy kolejną przeprawę. zeskok z roweru i przebiegam jako pierwszy przez ok. 9 m. rzekę o głębokości do kolana. Gdy wskakuję na rower myśląc, że teraz zaatakuję zauważam, że w łańcuch i tryby wplątał mi się patyk. Zatrzymuję się aby usunąć przeszkodę, a w tym czasie ci sami dwaj zawodnicy wyprzedzają mnie. Na szczęście tym razem nie uciekli daleko bo wyjazd z rzeki był pod długą górkę. To był dogodny moment do ostatecznego rozstrzygnięcia wyścigu, tym bardziej że do mety zostało może 5-6 km. Zaatakowałem uzyskując na szczycie ok. 100 m. przewagi. Później było trochę w dół więc przewaga wzrosłą do 200m. Nagle zauważyłem zawodnika, który na samym początku jechał w grupce prowadzącej. Skoro go widzę to pewnie traci siły – pomyślałem. Do mety może jeszcze 3 km. Docisnąłem jeszcze mocniej. Na 1,5 km. przed metą miałem do niego może 100-150 m., ale zauważyłem również, że i wyprzedzeni zawodnicy wzięli się do pracy. I gdy tak odwróciłem się do tyłu, aby zobaczyć co się dzieje, przeoczyłem strzałkę wskazującą, w którą stronę mam jechać. Przede mną była tylko taśma i dwie drogi w lewo i prawo. Ja automatycznie, i chyba wbrew logice, bo wiedziałem, że meta jest w prawo, skręciłem w lewo. Pewnie myślałem, że będą jeszcze jakieś szlaczki przed meta jak to często bywa. Gdy się zorientowałem, że popełniłem błąd i gdy wróciłem na trasę zawodnik, z któremu tyle razy uciekałem właśnie nadjechał. Najpierw wskoczył mi na koło i na 500 m. przed metą zaatakował. Ja odparłem ten atak zajmując dogodną pozycję za kołem do kontry na finisz. Na mecie okazało się, że mój końcowy rywal był z kategorii wyżej, a ja ostatecznie zająłem 2 miejsce w kategorii M2 ( bo tutaj M2 miało zakres 19-40 lat.). Na pierwsze miejsce nie było szans, nawet jeśli jechałbym bezbłędnie.

MARATON SREBRNOGÓRSKI (szosa)

Mikołaj Szewczyk

I miejsce Mikołaj Szewczyk: serdecznie gratulujemy wygranej i życzmy dalszych sukcesów!

Mikołaj:

Cała grupa wystartowała wspólnie, na jezdni wielkie kałuże, minuta i już wszystko mokre😉
Od razu wychodzę na czoło i naciągam grupę sprawdzając kto jest mocny. Na początku nikt za bardzo nie chce pracować.
Krótko przed Srebrną Górą atakuję i na koło siada tylko jeden koleś – ta sama kategoria. Podjazd w Srebrnej Górze to masakra, chwilami ponad 10% i wszystko po mokrym bruku – koła zamiast jechać kręcą się w miejscu a puls wariuje. Towarzysz ucieczki kręci lżej ale robię wszystko żeby nie odjechał.
Udaje się zrobić podjazd tuż za nim, dalej to już zjazd ale wszędzie mokro więc jedziemy bardzo zachowawczo.
Następnie drugi, krótszy podjazd, też mocno ale razem, a potem w sumie ostatnia – decydująca góra, czyli Wilcza. Zaczynam mocno ale kolega się trzyma. Myślę sobie trzeba go zgubić bo powrót na metę to jazda po płaskim pod wiatr. Nie znam tych podjazdów więc nie wiem jakie są długie i to utrudnia.
Słyszę jednak, że kolega już ledwo oddycha trzymając mocne tempo, więc dokręcam śrubkę jadąc już bardzo ponad progiem. Udaje się, urywam go i po chwili mknę już sam w dół.
Na odcinek płaski dojechałem samotnie i stąd już czasówka na metę ile sił w nogach. Udaje się dojechać na pierwszym miejscu😀

Gratulujemy wszystkim zawodnikom oraz życzymy dobrej współpracy i dalszych bardzo dobrych wyników.

Możliwość komentowania jest wyłączona.