Trochę realizmu nie zaszkodzi.


Trochę realizmu

Trochę realizmu

Sezon startowy powoli zbliża się do końca… dlatego pozwoliliśmy sobie na opublikowanie pewnych obserwacji jakie poczyniliśmy w kończącym się sezonie startowym.

Jest to artykuł dla ludzi, którzy na słowa krytyki nie reagują obrazą… jeśli jest inaczej – nie czytaj dalej tego tekstu.

 

6 responses to “Trochę realizmu nie zaszkodzi.

  1. Wow, jest tu cos o mnie (fragment o MTB Challenge )🙂

    Fajny artykul, jest tu sporo prawdy, warto sie nad tym wszystkim zastanowic.

  2. Bardzo fajnie napisane, szkoda tylko że zostałem wywołany do tablicy z tym Ducanem. Co do niszczenia organizmu to bym polemizował, dowodów na razie nie ma. Chciałbym jednak sprostować że nie startowałem w zawodach (z obawy właśnie przed efektem diety, które kilka razy na treninu mi się pojawiły boleśnie) i trenowałem też raczej nie na 100%. Co by jednak nie mówić -9kg w pół roku jest bez głodówki i szarpania się wieczorami z ssawicą i to na rowerze czuć i podsumowując warto było nawet starty zawiesić dla tego efektu. Co do jednego pełna zgoda nie jest to absolutnie dieta dla ludzi podejmujących jakiś ambitniejszy wysiłek fizyczny i jeśli naprawdę ktoś nie musi lepiej niech tego po prostu nie robi.

    Co do jednej jeszcze kwestii wdam się w polemikę, nie wiem czy to akurat autor miał na myśli pisząc o wróżbach z „czasów na swoich trasach”, ja jednak nie mając ani PowerTapa czy srma czy innego powermetera nie bardzo mogę sam ocenić czy generuję jakiś postęp, tym bardziej ze w ogóle nie startowałem w zawodach. Moje samopoczucie i rosnące średnie na stałych trasach daję mi jednak jakieś poczucie że to w las nie idzie. Czymś się w końcu trzeba pocieszać… Dodam jeszcze że po wzroście średniej o 1km/h nie oczekuję że stanę na podium… Żeby nie było🙂

  3. Dużo tu prawdy w podejściu do treningu. Dla mnie osobiście każda informacja jest ważna. Tak, żeby ustawić sobie plan dnia i odpowiednio wykorzystać czas na trening. Każdy sezon to nauka czegoś nowego i lepsze przygotowanie do startów. O mierniku mocy nie piszę nawet bo stało się dla mnie oczywiste, że bez tego plus minumum dwóch godzin treningu dziennie w tygodniu (kiedy ten trening mam wyznaczony) plus te 4 godziny w weekend, to nie ma sensu. Mamy teraz już mierzch sezonu, więc jest czas żeby sobie pomyślec do daje efekty i co jest dobre. Na co mogę sobie pozwolić, a czego nie zmienię z powodu ograniczenia czasowego, czy „jakości” terenów w jakich mogę trenować. Powoli taką listę pytań sobie do trenera i ustalimy co byłoby lepiej robić, żeby to dawało efekty. A co do piwka Marka Galińskiego, to on pewnie może pić, ale większość z nas to bardziej musi zrzucić ten balast niż go jeszcze umacniać:)

  4. Celem artykułu nie było wywoływanie kogokolwiek do tablicy… chodzi o to by spojrzeć na rzeczy realnie…., żeby stawiać przed sobą realne cele… oraz po to by mieć świadomość co jest ważne a co nie, co mnie rozwija a co nie, co jest bzdurą a co nie… etc…

    Nic co tu napisaliśmy nie jest atakiem na konkretne osoby a tylko próbą przedstawienia pewnych faktów w sposób jaki my to widzimy.

    Co ciekawe osoby, które odnalazły tu zdania adresowane pod swoim adresem wcale nie obraziły się na nas. Wręcz przeciwnie… Artykuł był dla nich silną dawką motywacji i wierzę w to, że zmieniając spojrzenie na pewne sprawy podniesie się ich poziom sportowy.

    pozdrawiam.

    Kolejny wpis jaki zamierzam popełnić będzie na temat pomiaru mocy w kolarstwie.

  5. Po pierwsze fajny artykuł, fajnie wyjaśnić sobie pewne rzeczy pod koniec sezonu.
    Choć z tego co piszesz, to może po prostu powinna być jeszcze jedna opcja w pakietach. Coś na zasadzie aktywnego uczestnika maratonów ?
    Na zasadzie, że ktoś chce mieć ratingi koło 75-80% ale nie zależy mu na czołówce. No ale nie znam kontekstu więc ograniczę eis tylko do takiego komentarza.

    Najbardziej zmartwiło mnie informacja o pomiarze mocy. Wydawało mi się, że jest to już wyższa półka i stosowanie pomiaru mocy daje sens jak już jest się w czołówce i trzeba dopracowywać szczegóły.

  6. Nie no co do pomiaru mocy… spokojnie… trenując na tętnie u trenera, który wie jakie są zalety i wady tej metody i wie co zrobić aby nie być zaślepionym wskazaniami hr podczas treningów nie przestaniesz się rozwijać… poza tym spokojnie… wszystko w swoim czasie🙂 kiedyś sam stwierdzisz, że aby wejść na kolejny poziom rozwoju potrzebny będzie pomiar mocy.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s