Arek Szeląg Powerade Suzuki MTB Marathon Murowana Goślina 4 lipca 2010 – 6 mce


Arek Szeląg Powerade Suzuki MTB Marathon Murowana Goślina 4 lipca 2010 - 6 mce by virtualtrener.com

Arek Szeląg Powerade Suzuki MTB Marathon Murowana Goślina 4 lipca 2010 - 6 mce by virtualtrener.com

Szczególną uwagę należy poświęcić Arkowi Szelągowi. Wyścig Powerade Suzuki MTB Marathon zakończył znajdując się w pierwszej 10 a dokładniej na miejscu 6. Nie straszna okazała się dla niego piaszczysta trasa w Murowanej Goślinie. Należy zauważyć również, że Arek współpracę z Virtualtrenerem podjął dopiero tej zimy. Zważywszy na to tym bardziej jesteśmy dumni z jego dokonania. To opis wyścigu w wykonaniu samego Arka:

„Maraton w Murowanej Goślinie jest płaski jak stół, jednak dzięki temu można w dzięki niemu zdobyć sporo punktów. Nie mogłem przegapić takiej okazji zwłaszcza, ze na koniec sezonu marzy mi się pierwsza dziesiątka w M3 na dystansie giga. Od wypadku minęło już ponad 6 tyg i miałem nadzieję, że ręka wytrzyma. Kolejnym znakiem zapytania była forma. Brak startów przed półtora miesiąca mógł się różnie na niej odbić. Co prawda już 8-mego dnia od wypadku trenowałem, jednak trening to nie starty w zawodach. Kilka dni przed zawodami utrzymywała się upalna pogoda, praktycznie nie padało dzięki czemu na trasie pojawiło się mnóstwo piachu. Niektórym być może on przeszkadzał, jednak dla mnie to było dobre, gdyż od dawna z Kuba trenuje wytrz. i każda taka niespodzianka mam wrażenie, ze działa na moja korzyść. Jeżeli chodzi o przebieg wyścigu, początek był trochę nerwowy. Startowałem raczej z początku stawki dzięki czemu szybko znalazłem swoje miejsce w szeregu. Początkowe tempo było nawet dosyć ostre, jechałem trochę ponad strefą, co trochę budziło moje obawy. W normalnym górskim wyścigu jechałbym swoim tempem, tutaj istotna była jazda w grupie więc nie mogłem odpuśćić koła. Po 40 min jazdy w grupie zostało około 10 osób, z czego kilka osób było z Torq, Twomarku i Jacek Brzózka. Tempo wyraźnie zmalało, pulsometr pokazywał, że jadę gdzieś na granicy pT i P. Z powodu upału, pozostałego do przejechania dystansu, nikomu nie zależało na prowadzeniu. Stopniowo więc dochodziły nas kolejne osoby i z czasem peleton wzrósł do 25-30 osób. Zaczęły się przepychanki, walka o pozycje, to wszystko sprawiało, że nie jechało się fajnie. Dopiero w momencie, połączenia się dystansów mega i giga powstało małe zamieszanie, które sprawiło, ze peleton rozerwał się. W międzyczasie złapałem butelkę picia i zacząłem mocno pracować by zgubić jadących z tyłu i zbliżyć się do tych z przodu. W końcu uformowała się nas grupka 3 osób i w takiej konfiguracji dojechaliśmy do Dziewiczej Góry. Tam mocno pracowałem aby uciec goniącej dwójce i to się udało. Po tym wystarczyło jedynie mocno pracować aby nie zostać dogonionym. Z maratonu jestem naprawdę zadowolony, nie spodziewałem się takiego wyniku. Widać, że ciężka praca przyniosła efekt. Teraz o wiele przyjemniej będzie mi się trenowało, wiedząc, ze to co robię po prostu działa🙂.”

Życzymy Ci Arku byś z każdym kolejnym dniem współpracy z nami rozwijał swe skrzydła jeszcze bardziej oraz powodzenia w kolejnych zawodach!

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s