Wisła 2009 – Wojtek Franków


Wisła - Wojtek Franków

Wisła - Wojtek Franków

Po kilkunastu dniach od powrotu ze zgrupowania treningowego z Limassol na Cyprze dowiedziałem się, że kolejny obóz kondycyjny jest w Wiśle. Pomyślałem, że świetnie się składa, bo Wisła to góry i to byłby świetny sprawdzian przed moimi pierwszymi w tym sezonie zawodami, które odbędą się pod koniec maja w Correze we Francji. Moja radość trwała krótko, ponieważ dopadła mnie proza życia codziennego, a mianowicie przez moją głowę przemknęła myśl, że przecież nie dostanę dwóch tygodni urlopu, skoro dopiero wróciłem po równie długiej nieobecności. Na szczęście ludzie, którzy pracują ze mną w firmie „Impel”, kibicują mi i koledze w zmaganiach z kolarstwem a sama firma wspiera finansowo. Dzięki temu udało mi się uzyskać coś praktycznie niemożliwego – kolejny dwutygodniowy urlop na zgrupowanie w Wiśle! Moim kolejnym krokiem był telefon do trenera, czyli do Kuby, któremu ręce opadły na taką wiadomość. Jak wiadomo do układania planów treningów bierze się pod uwagę różne czynniki a tu taka niespodzianka, która burzy cały harmonogram, ale Kuba stanął na wysokości zadania i obiecał, że do wyjazdu ułoży nowy plan. Pozostało spakować ubrania i sprzęt i do Wisły!

Wisła - Wojtek Franków

Wisła - Wojtek Franków

Po dotarciu do hotelu na miejscu obecni byli już Wandach, Bogdan Król oraz jedna z ich koleżanek z zespołu – Monika. Wszyscy oni startują w kategorii Hand Bike – obaj panowie to utytułowani mistrzowie jazdy na trójkołowym rowerze poruszanym rękami a Monika intensywnie pracuje nad tym, aby osiągnąć podobny poziom. Rozlokowano nas w pokojach, potem kolacja a po niej obowiązkowe poznanie się, rozmowy, pierwsze na razie delikatne docinki :)…

Następnego dnia po śniadaniu pojechaliśmy wszyscy razem poznać okolice i trasy. Bogdan i Wandach wyrwali do przodu, ale u nich to normalne, bo zawsze się ze sobą ścigająJ a ja z Moniką spokojnie. Podziwialiśmy pierwsze oznaki wiosny, piękno okolicy, poznawałem jakość, ukształtowanie terenu i wybierałem miejsca do trenowania. Tak nas to zaabsorbowało, że zgubiliśmy się, ale na szczęście udało nam się wrócić do hotelu bez większych problemów. Trasy wybrane, okolice poznane a więc do dzieła a jest, nad czym pracować, bo w planach są dwa treningi dziennie. Pierwszy z nich, po śniadaniu, to podjazdy – raz w rytmie a raz na twardo, natomiast drugi, po obiedzie, to jazda po płaskim terenie. Do trenowania podjazdów znalazłem odpowiednią górkę ok. 2 km – mały ruch, znośna nawierzchnia. Pierwszy podjazd był dla mnie zawsze najgorszy, ale już każdy kolejny był coraz łatwiejszy. Podczas drugiego treningu jeździłem trasą na Katowice – szeroka droga, dobry asfalt, tylko natężenie ruchu bardzo duże, ale jeździ nią wielu kolarzy i kierowcy raczej zwracają na nich baczną uwagę. Pierwsze 8 km to małe górki a potem cały czas z góry, ale pod wiatr, natomiast z powrotem pod górę z wiatrem. Dla mnie to wymarzone warunki, więc nie odczuwałem monotonii, mimo, że każdy dzień wyglądał prawie identycznie. 7.30 gimnastyka rozciągająca i spacer wokół stadionu, śniadanie a po nim obowiązkowa pogadanka, omówienie harmonogramu zajęć na cały dzień. Ok. 10.00 pierwszy trening, po powrocie masaż i obiad. Następnie drugi trening i kolacja. Dopiero po niej czas wolny. Pogaduszki, szachy, sauna. Warunki w hotelu bardzo dobre, w pełni przystosowane dla potrzeb osób niepełnosprawnych, jedzenie, układane specjalnie dla sportowców przez dietetyka, bardzo smaczne i w dużych ilościachJ.

Wisła - Wojtek Franków

Wisła - Wojtek Franków

W pierwszy weekend mojego pobytu w Wiśle odwiedził mnie Kuba z żoną Kasią. Chciał porozmawiać i sfilmować mnie podczas jazdy na rowerze i na własne oczy przekonać się czy są postępy. Kuba uważnie mnie obserwował a Kasia stwierdziła, że jest znaczna różnica w porównaniu do ubiegłego roku i jest ona bardzo widoczna. Ucieszyły mnie te słowa, bo sam tak myślałem a teraz miałem pewność. Drugi weekend upłynął mi pod kątem maratonu w Krakowie, na który wybrałem się z ekipą Hand Bike, bo niestety w w/w maratonie kolarze nie startują. O wrażeniach z niego napiszę w osobnym tekście.

Wisła - Wojtek Franków

Wisła - Wojtek Franków

Dwa tygodnie minęły jak z bicza trzasnął. Powrót do domu, „ulubiony” asfalt i codzienność… Niektórzy może dziwią się, dlaczego tak często piszę o jakości nawierzchni, ale dla mnie to bardzo ważna sprawa. Podziurawiony, nierówny, zniszczony asfalt wybija mnie z rytmu i uniemożliwia prawidłowy trening a jeżeli jeszcze jest pod górę i pod wiatr, to stanowi to dla mnie naprawdę poważny problem…

Wojtek Franków

One response to “Wisła 2009 – Wojtek Franków

  1. Wisłą Szczyrk, Salmopol, Żar, Kocierska, Targanicka (18%!), Koniaków – moje ulubione miejsce w polskich górach do trenowania🙂. Szczerze zazdroszę 2 tygodnii spędzonych, mam nadzieje za tydzień też się tam wybrać na zgrupowanie🙂. Co do asfaltu to przyznam że na polskie drogi bardzo dobrze robi obejrzenie wyścigu Paryż-Rubaix u mnie odporność na dziury rośnie o 100%, gruba owijka, górny uchwyt i mogę jechać po betonowych płytach czy bruku🙂

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s