24 godziny to wcale nie tak mało…


Czas

Czas

Wszyscy trenujący regularnie mamy jakieś cele do zrealizowania nadane sobie przez samego siebie.

Dla niektórych jest to walka o miejsce na podium dla innych pokonanie samego siebie i ukończenie zawodów na „dobrym” miejscu itd. Większość z nas wie, że bez regularnych treningów oraz własnego zaparcia mamy mizerne szanse na zrealizowanie swoich wspomnianych wymarzonych celów sportowych. W ciągu dnia mamy mnóstwo obowiązków do zrealizowania. Począwszy od pracy zawodowej gdzie standardem jest osiem godzin,

…obowiązki domowe i rodzinne, szkoła lub kursy, delegacje służbowe, cieknący kran i jeszcze sraczka twojego psa…

Dodajmy jeszcze do tego ciągłe myślenie o realizacji planu treningowego, umartwianie się pogodą oraz tym, czemu na ostatnich zawodach nie było tak jak miało być.

A gdzie w tym wszystkim odpowiedni odpoczynek fizyczny i umysłowy?

Jak w ciągu 24 godzin uporać się z tym wszystkim?

Ja osobiście zrozumiałem jak ważne jest być dobrym menagerem własnego czasu. Bez odpowiedniego podejścia organizacyjnego wokół mnie samego i osób mnie otaczających naprawdę zabraknie nam czasu dla siebie i osób mi bliskich.

Na początku bardzo mnie to „bolało”, ale zmusiłem się do przestawienia budzika na piątą rano i tak wstaję prawie codziennie. O szóstej wychodzę na trening, jeśli pogoda pozwoli i mijając mocno zdziwionych ludzi na przystankach komunikacji miejskiej realizuję założony trening przez trenera. Potem szybki powrót do domu, śniadanie, kąpiel i do pracy na osiem godzin. Po pracy na ogół drugi trening. Kąpiel lekka kolacja i zaczynam się czaić koło łóżka.


Wszystkie dodatkowe obowiązki staram się realizować w dniach wolnych od treningu lub w sobotę i niedzielę i powiem wam szczerze, że generalnie da się wszystko ze sobą połączyć 😉

Gorąco zachęcam wszystkich czytających ten krótki artykuł do jakiegoś własnego komentarza. Być może nasze wspólne pomysły pomogą nam wspólnie jeszcze lepiej organizować swój czas pracy, obowiązków domowych i treningu.

Adam Galman

5 responses to “24 godziny to wcale nie tak mało…

  1. Adam no wielki szacunek, ja mam o wiele łatwiej bo moja super firma pozwala mi 4 dni w tygodniu pracować z domu dzięki czemu wstaję o 8 odpalam kompa i 15:30 już kombinuje w co się ubrać na rower. O 16 wylot na trening a że z trenerem ustawiliśmy po 1 długim treningu obecnie to mogę jechać spokojnie na 3h a za miesiąc da się i na 4h. Póki co po 5-6 h nie trenuję więc na razie da się to poukładać. Ciekawe czy kiedyś będę🙂, ale to już chyba zawodowe dawki są🙂

  2. Ja mogę napisać tylko tyle, że jak nie wstanę w okolicach 5.30 – 6.00 to nie ma szans, żebym wyrobił się w ciągu dnia z pracą, treningiem, no i planowaniem iCoach’a 3.0 i wszystkich jego nowych funkcjonalności.😉 hehe wcześniej jest wersja 2.0…. Muszę zgodzić się z tym, że trzeba sobie narzucić rytm i tego się trzymać. Ja nie muszę robić to co mi karze pracodawca ale co gorsza sam muszę sobie mówić co mam robić. Jest to zapewniam was o wiele trudniejsze, chociażby dlatego, że niekoniecznie trzeba się ze sobą zgadzać🙂 Dla mnie znakomitym rozwiązaniem okazała się tablica suchościeralna na której oprócz rysowania pomysłów (!) codziennie zapisywany jest plan działania na dany dzień….. ale tak jak napisałem na początku pobudka 5.30 i dzień nie jest za krótki. A w miesiącach od maja do września Treneiro jest w stanie w tygodniu wykręcić 500 km na szosie więc na prawdę DA SIĘ

  3. No skoro wszyscy są tacy konkretni to ja sprzedam jeszcze patent na to jak można zrobić 3h bazy miedzy 20 a 23:00🙂 (nie na cyclo). Patent sprawdzony w Toruniu i w Warszawie nie wiem jak to działa w innych miastach. Otóż Toruń jak i stolica mają całkiem rozbudowaną sieć scieżek rowerowych, które to można połączyć w dosyć ciekawe pętle (posiłkując się chodnikami). Dla Warszawy jes tot np pętla Wał Miedzeszyński – Trasa Siekierkowska – Most świętokrzyski (można by i dalej na Bielany jechać ale ja mieszkam na poludnie od centrum.) Zalety takiej trasy są takie: głównie polbruk więc bardzo szybko schnie po opadach, jest oświetlona ! (albo lampy dedykowane ale światłem lamp ulicznych) więc można jechać po zmroku, nie ma na niej samochodów. Można spokojnie pojechać naprawdę późno i zrobić trening. W zeszłym roku dojeżdżałem do pracy rowerem po tych ścieżkach (25km w 1 stronę) i w drodze powrotnej robiłem czasem i 3h treningu. Oczywiście na takiej trasie nie jest fajnie jechać rowerem szosowym, najlepiej sprawdza się u mnie stary mój góral z założonymi slickami. Wady takiego treningu to niższe prędkości niż na szosie i więcej przerw w jeździe ze względu na różne przeszkody (światła, piesi na chodniku) przez co w moim odczuciu taki trening ma trochę niższą jakość niż stała jazda z trzymaniem kadencji i zakresu tętna na szosie ale to niech się już Treneiro sam wypowie. No więc jak ktoś nie jest rannym ptaszkiem to i o 24 może tenować🙂

  4. …obowiązki domowe i rodzinne, szkoła lub kursy, delegacje służbowe, cieknący kran i jeszcze sraczka twojego psa…
    Rozbawiło mnie do łez😉, jak to dobrze że nie mam psa🙂
    A wracając do planowania dnia to wielki szacunek panowie!!

  5. Zgodzę się, że najważniejsze jest poruszanie się w określonym schemacie, wejście w pewien rytm i wyznaczenie sobie szczegółowego planu dnia. Zawsze sobie powtarzam, że czas jest moim wrogiem i jeżeli ja go nie ujarzmię to on to zrobi ze mną. Jeżeli planuje trening na określoną godzinę, to choćby nie wiem co się działo, ubieram się, borę rower i jazda. Każda minuta zastanowienia i niepewności oddala nas od realizacji naszego planu. Jak dotąd przez 2 lata realizuję treningi w 100%, właśnie dzięki schematom, które sobie wypracowałem.
    Kolejna rzecz, to taka, że zawsze dwu-tygodniowy plan treningowy mam wpisany w Polara, więc nie zastanawiam się i nie tracę czasu na sprawdzanie, co mam dzisiaj do zrobienia, tylko przyciskam czerwony guzik i jadę.
    Kolejny patent, to dieta. Jak wiemy jest nieodłączną częścią treningu, podobnie jak odpoczynek i na tyle specyficzna, że nie zawsze stanowi część wspólną z innym domownikami. No chyba, że z tym psem… no ale jaki jest efekt to można było przeczytać😉
    Na szykowanie jedzenia staram się poświęcać jak najmniej czasy, więc jak gotuje warzywa, to zawsze kilka porcji od razu, tak by było jeszcze np. na kolacje. To samo z mięsem, filet z kurczaka, ryba, wołowina przyrządzam kilka porcji na raz, jedną z nich gotuję lub grilluję, reszta do plastikowego pojemnika i do lodówki. Sałatka owocowa, jedna dużą michę również dzielę na mniejsze porcje. Jak się dojdzie do wprawy, to całodzienny zbilansowany jadłospis można przygotować w pół godziny. Resztę możemy spożytkować na inne rzeczy. Powodzenia !

    Jacek Kuzynin
    http://www.BikeTeam.2×3.pl

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s