Garmin Edge 705 i VirtualTrener


edgePewnie nie tylko ja lubię poznawać na rowerze nowe tereny, wielu z Was pewnie też. Zwykle jednak moje treningi odbywały się po tych samych, opatrzonych i znanych aż do znudzenia trasach. Było tak dlatego, że albo trenujemy, albo zwiedzamy i błądzimy, stajemy, orientujemy mapę i ruszamy dalej. Wiedziałem że posiadanie odbiornika GPS zapewne rozwiązałoby ten problem, ale nie było na rynku niczego,  co by spełniało moje wymagania (nie było odbiornika, który wyświetlałby mapę i był stworzony z myślą o rowerze). Aż do wiosny 2008 roku, kiedy to na rynku zaczęły się pojawiać nowe odbiorniki Garmin’a z serii Edge – 605 i 705.
Dolar po 2 z ł, jesienne przesilenie treningowe oraz opisany wcześniej problem rowerowo-lokalizacyjny sprawiły,  że potrzebowałem nowej rowerowej zabawki (zabawki dobrze motywują do jazdy i treningów, co prawda na krótko, ale zawsze🙂 ). Po małych badaniach okazało się, że najtaniej będzie na Ebay.co.uk.  Zalicytowałem i nowy Edge 705 po 5 dniach był u mnie (z przesyłką wyniosło razem 1032 zł). No i zaczęła się zabawa.
Potwierdzam, problem błąkania się w nieznanym terenie znika. Rzut oka na mapę i jedzie się jak po sznurku. Objazdy tras maratonów nie stanowią już wyzwania nawigacyjnego (o ile oragznizator da ślad GPS albo w miare dokładną mapę ). Ale to nie wszystko,  Egde 705 jest wymarzonym urządzeniem treningowym i gotów jestem bronić stwierdzenia, że lepszym, niż najwyższe urządzenia Polara CS600 lub nawet RS800CX.
Muszę przyznać, że bardzo lubię urządzenia Polara, zaczynając trenować z VirtualTrenerem zakupiłem sobie Polara CS400. Jest to bardzo dobre urządzenie i nadal go używam, ale funkcjonalnie jest daleko w tyle za Edge’em. Polar, poza tym że jest wypasionym komputerkiem rowerowym, ma dwie podstawowe cechy, które czynią go nieodzownym w profesjonalnym treningu: zapisuje przebieg treningu (tj. tętno, prędkość, kadencję, wysokość n.p.m. itd) oraz, co jest najważniejsze, pozwala przygotować trening i przez niego prowadzi. Wtajemniczeni wiedzą, o co chodzi, dla pozostałych przykład.
Format treningu przygotowany przez naszego trenera jest czasem dość złożony. Na początku, jeszcze bez Polara, ogarniałem to przy pomocy karteczki i stopera. Tzn. tyle i tyle czasu w takim przedziale tętna z taką kadencją, potem przerwa tyle i tyle minut, potem powtarzamy główne ćwiczenie x razy (np. 5)  i na koniec r0bimy  75 minut bazy i 10 minut wyciszenia po treningu. W sumie czasami taki format potrafi zamknąć się w kilkunastu osobnych krokach, w czasie których musimy pilnować różnych wartości, a to tętna i kadencji, a to czasu itd. Ogarnięcie tego przy pomocy stopera bywa uciążliwe i właśnie dlatego funkcja tworzenia swojego treningu w urządzeniach takich jak Polar CS400  czy Edge jest kluczowym ułatwieniem dla trenującego. Polar powiadamia nas o każdej fazie wraz z krótkim opisem, potrafi sygnalizować dźwiękiem przekroczenie założonych wartości, no i pokazuje, ile czasu zostało do końca danego etapu treningu.
Wracając do Edge’a, potrafi właściwie to wszystko, co Polar, ponadto zapisuje też dane o pozycji, umożliwia też ściganie się z własnym cieniem z poprzedniego przejazdu, pokazując różnicę czasu i dystansu,  lepiej prowadzi przez swoje ćwiczenia, sygnalizując różnymi rodzajami sygnału dźwiękowego przekroczenie progów lub koniec fazy, jak i całego treningu. Do zalet Edge’a zaliczyć też należy tylko 1 czujnik do kadencji i prędkości, który działa bez problemu z tylnego koła (zresztą tam jest przez producenta przewidziany do montażu), co eliminuje problemy z pomiarami w czasie, gdy rower jest wpięty do trenażera. Z przewag Edge’a 705 nad CS 400 należy wymienić też prawdziwe podświetlenie ekranu (takie jak w telefonach)-  nie wiem, jak Wy, ale ja często trenuję, gdy jest już ciemno, a podświetlenie w Polarze jest niewidoczne, kiedy się jedzie w świetle lamp ulicznych. Do tego wszystkiego Edge zapisuje dane w pliku xml, co ułatwia powstawanie różnego rodzaju aplikacji do analiz i tworzenia tras oraz komunikuje się ze światem zewnętrznym przy pomocy protokołu Ant+sport. Ta ostatnia cecha umożliwia współpracę 705  na przykład z miernikami mocy. Takimi urządzeniami są SRM, PowerTap i QUARK, z kórych odczyt mocy jest możliwy na ekranie Edge’a 705.
Na deser jeszcze 705 umie sam zaliczyć okrążenie na podstawie pozycji (coś dla torowców albo trenujących podjazdy🙂 i można go zabrać do kieszeni, gdy się idzie biegać – o zaletach biegania z Edge’em napisałem już gdzie indziej, w skrócie dodam, że bez dedykowanego footpoda mamy dane o odległości, tempie, no i pilnuje nam tętna. Zapewne dla zapalonych biegaczy to za mało, ale dla mnie wystarcza, tym bardziej, że te własnie dane podajemy do analizy trenerowi, a bez tego byłoby ciężko wyliczyć prędkość, z jaką biegaliśmy na treningu.
Na sam koniec wypada jeszcze wspomnieć o jednym ciekawym zastosowaniu Edge’a 705, wykorzystywanym przez zawodowców z Teamu Garmin. Edge posiada możliwość zdefiniowania trasy, np. wyścigu,  i oznaczenia jej głównych punktów, takich jak  premie górskie, lotne finisze i np. bufety.  W czasie wyścigu urządzenie sygnalizuje taki punkt wizualnie i dźwiękowo. Nie wiem, na ile to pomaga zawodowcom, ale ja raczej nie będę z tego korzystał na maratonie, bo po pierwsze ani premii ani finiszów nie ma, a i bufet nigdy nie wiadomo, gdzie dokładnie się rozłoży🙂
Oczywiście, jak wszystko, Edge 705 ma też wady. Główna wada to, w porównaniu z Polarem, słaby software do analizy danych treningowych. Wada ta jest częściowo rekompensowana przez otwarty format zapisu danych (xml), można też dane analizować w programie SportTracks.  Ponadto za kilka dni powinienem mieć gotowy konwerter plików Garmina na format Polara, dzięki czemu będzie można ładować pliki do polarowego softu, jak i do dzienniczka iCoach’a. Kolejna wada to sposób liczenia kalorii, Edge robi to tylko na podstawie wagi zawodnika, prędkości i odległości przebytej w czasie treningu. Efekt jest taki, że podaje zwykle za dużo, w moim wypadku o ok. 40%.
I to tyle na początek. W założeniu tekst ten nie miał być ani testem, ani też porównaniem Edge’a 705 z innymi urządzeniami, na to potrzeba by o wiele więcej czasu i miejsca. Moim celem było przybliżenie funkcjonalności tego urządzenia dla osób trenujących z vTrenerem. Jeśli o czymś zapomniałem lub wyjaśniłem niewystarczająco, to zapraszam do komentowania. Obiecuję, że odpowiem na wszystkie pytania🙂

7 responses to “Garmin Edge 705 i VirtualTrener

  1. No ja się przymierzam do takiego porównania różnych pulsometrów i będę miał fajną ściągę.

    Dla mnie zaletą Garmina jest w dużej mierze trwałość. Mogę coś o tym powiedzieć bo prawie każdy trenujący z Polarem ma wpis pt.: „Znów problemy z Pulsometrem” mniej więcej raz na miesiąc.

    Garmin daje też duże wsparcie komuś takiemu jak my czyli ktoś ma wizję systemu analizy treningowej, to Garmin daje mu na talerzu otwarty protokół oraz wsparcie dla programistów.

    Ostatnia sprawa… to ilość sensorów.😉 ale tak jak pisałem – na ten temat pojawi się za jakiś czas artykuł.

    Dzięki za artykuł – myślę, że wielu osobom pomoże.

  2. naprawdę fajny sprzęt🙂 Przekonałeś mnie ostatecznie o zakupie edge’a 705 zamiast forerunnera 305. Ta mapa mnie skusiła. W zeszłym roku jeździłem z różnymi palmtopami z modułem GPS ale były za delikatne. Teraz (na Twojej stronie zresztą🙂 znalazłem za free mapy wielkopolski w super jakości i od wiosny wytyczę sobie nowe trasy treningowe.

    Co do konwertowania plików garmina na polara to ja korzystałem z http://www.ergograph.com. Bardzo dobry program za darmo i z tylko jedną wadą (przynajmniej dla mnie) – w języku niemieckim. Teraz dalej z niego korzystam przy konwersji śladów garmina -> ergo_bike i przy konwersji ergo_bike -> polar.

    Kilka pytań:
    1. Cz w komplecie jest mocowanie do roweru?
    2. Jak z widocznością ekranu, szczególnie przy mocnym słońcu?

  3. Ad 1: są nawet 2 uniwersalne motkowo- kierownicowe
    Ad 2: ekran jest rewelacyjny w sloncu wszystko wyraźnie widać bez włączonego podświetlenia.

    A co do trwałości a raczej czułości bezprzewodowych sesnorów, Garmin i pewnie nie tylko mój spokojnie sięga i serce i predkość i kadencje z 2-3 metrów a polar cs400 wystarczy wiecej niż 50cm i gubi czujnik. Już nie wspomną o zanikach pomiaru tętna czasem w środku jazdy na kilka minut czasami a czasami na stałe (musze od nowa odpalać ćwiczenie i szukać czujnika hr) lepiej jest z Polarami które korzystają z technologi W.I.N.D np cs 600…

    A co do ilości sensorów to największa masakra to Polar rs800CX. Mamy tu oprocz paska na klate jeszcze czujnik do predkosci i osobny do kadencji i jeszcze osobny moduł gps do przyczepienia do roweru🙂 Garminy maja tylko jeden czujnik na tylne koło do kadecji i predkosci razem…
    No ale żeby tych Polarów nie dobijać to powiem jeszcze o jednej zalecie🙂 otóż moj Polar cs400 jest tak mały i schowany na mostku że nie mam oporów jechać z nim na maraton np. Bo jak sie glebne to mu nic nie bedzie, a Garmin jednak troszke bardziej odstaje od kierownicy🙂

  4. Ja już ponad dwa lata trenuję z Polarem 757 i powiem wam, że nie mam żadnych problemów!
    Owszem zdarzy się przekłamanie pulsu czy też prędkości, ale ogólnie jestem bardzo zadowolony a czujnik prędkości mam cały sezon założony z tyłu i jest ok. Trochę przeraża mnie wielkość testowanego urządzenia, ale pewnie można się przyzwyczaić.

  5. No i stało się – 2 tygodnie temu zdradziłem Polara na rzecz Garmina🙂

    Jednak ze względu na wielkość i obecną cenę wybrałem model Forerunner 305. Przejechałem z nim już ponad 12 godzin i jestem z niego zadowolony. Spełnia wszystkie moje potrzeby treningowe i mogę bez obawy zabrać go na zawody.
    Co do planowania treningu to jest znacznie lepszy niż mój polar s720i (łatwiejsze planowanie, różne dźwięki powiadomień – nie muszę patrzeć na ekran, jadę na słuch itp.).
    Nie występują zakłócenia z sieci energetycznych i tramwajów (mam stałe miejsca gdzie polar wariował). Zobaczymy jak będzie się spisywał dalej.

    BTW Szkoda że nie można wgrać bezpośrednio zapisu do iCoach.

  6. owszem ale skonwertować mogę tylko pliki bez lap’ów. Treningi bazowe owszem konwertuje do HRM i wysyłam ale jak mam interwały zaprogramowne w garminie to z konwersji nici bo w takim pliku mam ponad 20 lap’ów.

    Zakładam że w nowej odsłonie iCoach funkcja importu z garmina będzie normą i będziemy mogli ściągnąć gotowe treningi w formie plików🙂 Tak się rozmarzyłem…

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s